1/05/2020

1/05/2020

Aleksandra Michta-Juntunen "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki"

Aleksandra Michta-Juntunen "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki"
Kiedy kilka (kilkanaście!) lat temu zaczęłam interesować się Finlandią, wybór książek na jej temat był - delikatnie mówiąc - dość ubogi. O ciekawej książce, napisanej przez polskiego autora, można było zapomnieć. Trzeba zadowolić się tym, co było. Po tylu latach w końcu mogę powiedzieć, że na polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek o Finlandii i z zakresu literatury fińskiej, co mnie ogromnie cieszy. Kiedy zobaczyłam, że Aleksandra Michta-Juntunen z bloga Fińskie Smaki wydaje książkę "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki" wiedziałam już, że dostanę to, o czym od dawna marzyłam.

To nie jest kolejne czytadło o podróżach, nie jest to też ubarwiony przewodnik, który zachęca do komercyjnego odkrywania "mniej turystycznych" miejsc. Czym więc jest ta pozycja? Dla mnie to spotkanie przy kawie. Tak, dobrze czytacie. Ta książka to fińska kawa, wypita z autorką, która przy upieczonym przez siebie cieście opowiada o życiu w Finlandii. Tak właśnie się czułam, kiedy chłonęłam tekst - przenosiłam się ze swojego domu do miejsca, w którym nigdy nie byłam. 

Co daje nam taka perspektywa? Dostajemy kawałek prawdziwego życia. Próżno tutaj szukać nudnych informacji z pierwszej lepszej strony internetowej, a autorka pokazuje nam miejsca, do których warto pojechać, aby poczuć Finlandię. Nie są to lokalizacje, które ciągle przewijają się w przewodnikach. Aleksandra Michta-Juntunen pokazuje nam Finlandię dla Finów, a nie Finlandię bez Finów, dla turystów. Nie znaczy to, że turystyczne fakty są tutaj całkowicie pominięte - zostały praktycznie rozwinięte, co zaprocentowało naprawdę realnymi i przydatnymi informacjami. 

Ale przy kawie najważniejsze są inne sprawy - prawdziwe życie. Znajdujemy więc tutaj wskazówki do życia w Finlandii, a także mniej lub bardziej zabawne opowieści z życia codziennego. Ot, takie międzynarodowe ploteczki. Wszystko przedstawione z praktycznego punktu widzenia, a nie poprzez podanie suchych faktów. Punkt widzenia autorki jest tym bardziej ciekawy, że opowiada o Finlandii z perspektywy Polki, więc obrazuje różnice kulturowe między dwoma krajami. 

Podobno w książce nie ma anegdot. Dla mnie to bzdura, bo jest ich całkiem sporo. Książka nie może składać się z samych anegdot, ponieważ osoba niewtajemniczona w tematykę fińską, nic by z nich nie zrozumiała. Według mnie Aleksandra Michta-Juntunen zachowała idealny balans między ciekawostkami a faktami. Ciekawostki podała takie, jakich się nie spodziewałam - po wielu latach dowiedziałam się czegoś nowego o Finach i ich kraju. Całość dopieszczona jest zdjęciami, które obrazują prawdziwe piękno kraju tysiąca jezior (lub raczej bagien). Fotografie ucieszyły mnie tym bardziej, że zostały wykonane przez samą autorkę - takie przemawiają do mnie bardziej niż profesjonalne, komercyjne zdjęcia. Wisienką na torcie są, oczywiście, przepisy kulinarne, które znajdziemy na końcu książki. 

Jest jednak mała rysa na szkle, czyli korekta. Dawno nie czytałam książki, którą tak zlekceważono pod tym względem. Niestety, nie są to tylko literówki, ponieważ musiałam w pewnym momencie zatrzymać się nad tekstem i przeanalizować dokładnie, co czytam, bo nijak tego nie rozumiałam. Minus idzie więc na konto Wydawnictwa Poznańskiego.

Gorąco polecam tę książkę. Osoby, które dopiero zaczynają interesować się krajami nordyckimi, będą oczarowane, a dodatkowo dostaną sporą dawkę wiedzy - prawdziwej wiedzy, a nie bzdur i błędnych informacji, powielanych przez kolejne strony internetowe. Lekturę rekomenduję także koneserom Finlandii - bardzo prawdopodobne, że znajdziecie tutaj coś nowego. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Data wydania: 16.10.2019
Liczba stron: 313
Przeczytane: 25.10.2019
Ocena: 9/10

1/01/2020

1/01/2020

Czytelnicze podsumowanie roku 2019

Czytelnicze podsumowanie roku 2019


Rok 2019 żegnam z głośnym "ufff". Pod wieloma względami to był mój najgorszy rok od kilku lat. Miało dziać się sporo, a ostatecznie... Owszem, działo się sporo, ale miało wydarzyć się jeszcze kilka ważnych rzeczy, które musiałam przełożyć na rok 2020. Skończyłam studia, które od pewnego czasu stawały się coraz większym rozczarowaniem. Odwiedziłam 3 kraje, chociaż ostatnia podróż nie sprawiła mi ani krzty radości. Trochę pojeździłam po Polsce, ale i tak najbardziej cieszyły mnie wypady do Krakowa - ostatni na Międzynarodowe Targi Książki. Wybrałam się na kilka koncertów - Slipknot i Eluveitie wspominam najmilej, ale to grudniowy koncert Ghost okazał się spełnieniem moich marzeń. Wróciłam do pisania, tak naprawdę. Kilka razy ścięto mi krzywo włosy. Zmieniłam auto i ze smutkiem pożegnałam stary telefon. Poznałam wielu ludzi, których nie ugoszczę w swoim życiu. Spędziłam sporo czasu z rodziną i pierwszy raz od czasów podstawówki wyjechałam z rodzicami na weekend. Obejrzałam tak dużo filmów, że nie jestem w stanie ich zliczyć. A przede wszystkim - gdzieś między tym wszystkim zapomniałam o sobie.

Przejdźmy jednak do sedna sprawy - książek. W tym roku nie miałam sił na czytanie i przeżyłam ogromny kryzys czytelniczy, który trwał przez kilka miesięcy. Tak naprawdę chyba wciąż go nie pokonałam. Kolejny raz przekonałam się, że wolę pisać, a czytanie sprawia mi coraz mniej przyjemności - tym bardziej, że wśród nowości książkowych nie znajduję zbyt wiele ciekawych pozycji. No ale... Przeczytałam 55 książek, które dały wynik 16 316 stron.



Styczeń - 3 książki, 1100 stron
1. Za kilka demonów więcej
2. "Jak tu nie zwariować. Na herbatce u psychiatry"
3. "Nordicana. Za co kochamy Skandynawię"

Luty - 4 książki, 1181 stron
4. "Irlandia albo frytki z octem"
5. "Opowieści pokładowe" 
6. "Wielki ogarniacz życia we 2"
7. "Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem"

Marzec - 4 książki, 1071 stron
8. "Odnaleźć sisu"
9. "Pacjentka"
10. "Wielki Ogarniacz Życia, czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego"
11. "Vladek. Najmilszy wampirek na świecie"

Kwiecień - 6 książek, 2012 stron
12. "Polskie mięso"
13. "Taśmy rodzinne""Dni bez końca"
14. "Tajemnice Korei Północnej"
15. "Bogini niewiary"
16. "Czas wyborów"
17. "Dni bez końca"

Maj - 3 książki, 760 stron
18. "Tak cię straciłam"
19. "Emigracja"
20. "Pięć razy rak, czyli kolekcjoner mimo woli"

Czerwiec - 6 książek, 1399 stron
21. "Serotonina"
22. "Szczęśliwy książę"
23. "Niebezpieczna podróż"
24. "Ptaki czarownicy"
25. "Podróż z małym bagażem"
26. "Kolory pawich piór"

Lipiec - 6 książek, 1020 stron
27. "Zniszczona"
28. "Zębiastyczni przyjaciele"
29. "Aforyzmy O. Wilde'a"
30. "Pomysłem gubernatora"
31. "Kalsarikänni. Sztuka relaksu po fińsku"
32. "Päntsdrunk. The Finnish Path to Relaxation (Drinking at Home, Alone, in Your Underwear)"

Sierpień - 6 książek, 2344 stron
33. "Chodząc nędznymi ulicami"
34. "Dygot"
35. "Królowie Wyldu"
36. "Komornik, śmieszna opowieść o emigracji"
37. "Męskie sprawy"
38. "Uczciwa oszustka"

Wrzesień - 0 

Październik - 4 książki, 1273 stron
39. "Jak nakarmić dyktatora"
40. "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki"
41. "Nocne strachy"
42. "Przypadek Adolfa H."

Listopad - 9 książek, 2874 stron
43. "Nietoperz i suszone cytryny"
44. "Ukojenie"
45. Nekrosytuacje"
46. "Islandia. Travelbook"
47. "Jego banan"
48. "Dziewięcioro nieznajomych"
49. "#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie"
50. "Wampiry wśród nas. Ukryta prawda"
51. "Ludzie. Krótka historia o tym, jak wszystko spieprzyliśmy"

Grudzień - 4 książki, 812 stron
52. "Bracia polarnej zorzy"
53. "Żeby nie było zgorszenia"
54. "Biurwa"
55. "Pogięte bajki. Spokój grabarza."




Podsumowanie nie byłoby pełne, gdybym nie wymieniła moich najlepszych książek z tego okresu. Nie są to książki, które zostały wydane w 2019 roku, ale które w tym roku przeczytałam i które z jakiegoś powodu utkwiły mi w pamięci. Jak więc prezentuje się moje TOP 5 książek? Dość... specyficznie. Jestem zdziwiona zmianą mojego gustu czytelniczego, ale mam wrażenie, że obecnie wynoszę coś z lektur, którymi umilam sobie czas.



Jaki będzie 2020 rok? Dla mnie będzie bardzo trudny. Czeka mnie sporo wyzwań (tylko nie tych książkowych), których już nie mogę się doczekać. Zapewne będę rzucać książkami ze złości, ale... Uczucie pokonania zostawiam w 2019 roku. Kto wie, może najbliższe miesiące sprawią, że na nowo zakocham się w czytaniu... Na pewno nie mogę tego nikomu obiecać.

Poniżej podzielcie się Waszymi wynikami z minionego roku oraz planami na nadchodzące miesiące. Macie jakieś książkowe postanowienia noworoczne lub bierzecie udział w książkowych wyzwaniach, aby zmotywować się do czytania?  
Copyright © Satukirja , Blogger