11/06/2022

11/06/2022

277. Krakowskie Targi Książki 2022 - bookhaul


Jest jakie wydarzenie, na które czekam z wypiekami na twarzy cały rok. Wydarzenie, którego brak bardzo silnie odczułam podczas zamknięcia w domu. Wydarzenie, na które pierwszy raz pojechałam w 2017 roku i dzięki któremu moja miłość do Krakowa urosła. Mowa o Międzynarodowych Krakowskich Targach Książki. Tegoroczne targi miały okrągłą rocznicę - 25. Standardowo odbyły się na Expo Kraków i trwały cztery dni - od czwartku do niedzieli (27-30.10.2022). 

Patrząc na mój wpis o targach z 2017 roku nie mogę uwierzyć, że z perspektywy czasu patrzę na nie zupełnie inaczej i zapamiętałam je w pozytywny sposób. Wówczas nie byłam przekonana ani trochę - to jednak nie przeszkodziło mi w pojechaniu na KTK jeszcze kilka razy. Tamte targi zapadły mi w pamięci zupełnie inaczej niż opisałam w tamtym wpisie. Być może zderzenie z innymi targami, nie tylko książki, nauczyły mnie, że niektóre moje obiekcie to po prostu charakter takich wydarzeń. Mnóstwo ludzi i kolejki do stoisk to normalna sprawa podczas targów. Co innego sparaliżowany dworzec w Poznaniu, kiedy w pobliżu odbywa się Pyrkon (spojler - większy ścisk w przejściu podziemnym na dworcu niż ten na zdjęciach z KTK). Jeśli ktoś nie lubi tłoku, nie będzie zachwycony targami (i/lub innymi imprezami z udziałem dużej liczby ludzi) lub wybierze się na nie w mniej oblegane dni lub godziny. 

W tym roku na targi pojechałam w dwa dni. Najpierw wybrałam się w piątek około 16:00. Bez problemu udało się zaparkować, miejsc wolnych było dużo. Kolejki do wejścia praktycznie nie było, a odbiór akredytacji zajął mi minutę. Spodziewałam się, że o tej godzinie będzie już całkiem sporo ludzi. Owszem, było sporo, ale mniej niż zakładałam - plus większość stała w kolejkach na spotkania lub po autografy. Bez problemu i bez ścisku obeszłam wszystkie stoiska. Kolejki do płatności? Nie w tym roku. 

Czując niedosyt, pojechałam jeszcze w sobotę. Stwierdziłam, że jednak stęskniłam się za targowym gwarem i z pełną świadomością tłumów wyruszyłam ponownie. Pierwsza próba odbyła się około południa. Niestety, po godzinie stania w korku nie było perspektyw na dostanie się na teren Expo. Po objechaniu korku miało się wrażenie, że sznur aut stoi w miejscu, a na parkingu nie ma już miejsc - nie wiem, czy faktycznie coś takiego miało miejsce. Drugą próbę podjęłam około 17:00. Ludzi było więcej niż w piątek, ale nie powiedziałabym, że było ich dużo. Zapewne zdjęcia krążące po sieci przedstawiają właśnie szczyt około południa, kiedy była kumulacja najciekawszych spotkań. Pod wieczór znów na spokojnie obeszłam wszystkie stoiska, przy okazji robiąc zdjęcia. Jedynym problemem okazał się wyjazd po godzinie 19:00. 

W tym roku zaskoczyła mnie obsługa - od wejścia na teren targów, przez odbiór akredytacji, aż po przesympatyczne osoby w punkcie informacji. Organizacja była lepsza niż w poprzednich latach, alejki wydawały się szersze, chociaż ich rozstawienie mogłoby być bardziej spójne, co wpłynęłoby na płynność zwiedzania. Książki kupiłam w większości w takich samych lub niższych cenach niż online. Kwestia co i gdzie ktoś robi zakupy - być może w niektórych miejscach faktycznie były ceny okładkowe, chociaż ja tego nie doświadczyłam. 

Jednak tegoroczne targi zachwyciły mnie najbardziej pod kątem wizualnym. Nie pamiętam, aby w poprzednich latach było tyle pięknych stoisk. Wydawnictwo Poznańskie rozłożyło mnie na łopatki, chociaż Foksal, Wydawnictwo Literackie, Wydanictwo Nasza Księgarnia także cieszyły moje oko. Świat Ksiązki, Tantis i Helion były namiastkami księgarni. Estetycznych stoisk było zdecydowanie więcej, jednak te wspomniane wcześniej wywarły na mnie największe wrażenie. 

Słodkim zwieńczeniem targów było stoisko jednej z moich ukochanych krakowskich lodziarni. Good Lood nie tylko serował lody, ale też przygotował specjalne smaki, inspirowane utworami Mickiewicza i Słowackiego. Bitwa wieszczy na smaki? Proszę bardzo! Do wyboru były Talimena i Balladyna. Mimo większej sympatii do Mickiewicza, u mnie wygrała Balladyna. 

Targi w Krakowie były moimi trzecimi targami w tym roku i zdecydowanie najlepszymi! Targi w Opolu mają swój urok, z kolei te w Poznaniu okazały się stratą czasu. Czy na Krakowskie Targi Książki wrócę za rok? Oczywiście! 





















Co do moich łowów, udało mi się zrealizować targowy plan. Nie kupiłam nic pod wpływem chwili, a wcześniej przygotowałam sobie listę interesujących mnie książek. Jedynym kaprysem była koszulka z Nadwyraz.pl, ale o Kołdrianie marzyłam od dawna, więc czuję się rozgrzeszona. 

Zakupy piątkowe:






Zakupy sobotnie:




Nie pozostaje mi nic innego, jak napisać - do zobaczenia za rok! Już się niecierpliwie i czekam na wieści o przyszłorocznych Krakowskich Targach Książki. 

2 komentarze:

Copyright © Satukirja , Blogger