8/24/2018

8/24/2018

176. Sarah J. Maas "Dwór cierni i róż"

Wszystko, co kocham, zawsze w końcu tracę. 

Wiele jest książek, które oczarowują okładkami. Kiedy pierwszy raz w oczy rzucił mi się "Dwór cierni i róż", zakochałam się niemalże od razu. Później przeczytałam opis, a decyzję  o zamówieniu własnego egzemplarza przypieczętowały liczne rekomendacje i prawie wyłącznie same pozytywne recenzje. Teraz zastanawiam się, czy ze mną jest coś nie tak, czy też większość opinii była nieszczera.

Sińce trudniej ukryć niż ubóstwo. 

Co może powstać z połączenia baśni o Pięknej i Bestii oraz legend o czarodziejskich istotach? Podobno baśniowa historia miłosna w stylu fantasy. Młoda dziewczyna zmuszona jest do ciężkich zadań domowych oraz polowania na zwierzynę, aby utrzymać przy życiu swoją rodzinę - nikt inny nie potrafi ugiąć się pod biedą i zająć się czynnościami, których nie wypada robić ludziom z wyższych sfer. Podczas polowania zamiast wilka zabija faerie, łamiąc prawo ludzi i magicznych istot. Niebawem pojawia się u niej pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, który żąda rekompensaty za śmierć swojego pobratymca - Feyre musi udać się z nim do obcej krainy i spędzić tam resztę życia.

Nie utrzymasz się przy władzy, jeśli będziesz przyjaźnić z wszystkimi wokół.

Brzmi ciekawie, prawda? O tak! Zapewne byłoby ciekawie, gdyby w tej książce działo się cokolwiek - można czytać co dwudziestą lub nawet trzydziestą stronę, a czytelnika i tak wiele nie omija. Mam wrażenie, że autorka robi z odbiorców swojego dzieła ludzi bez rozumu, którym jedną informację trzeba powtórzyć co najmniej trzy razy. Jedna myśl rozwleczona na kilka zdań, prawie identycznych... To był koszmar. Może to właśnie sprawiło, że pomimo dość lekkiej tematyki, książkę czytałam stosunkowo długo i nie mogłam dobrnąć do końca.

Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość. 

Pomijając już brak akcji, przewidywalną fabułę i brak jakichkolwiek ciekawszych elementów magicznego świata, chociaż bohaterowie mogli okazać się rewelacyjni. Na to właśnie liczyłam najbardziej i na to przygotowywały mnie recenzje innych osób. Liczne zachwyty oraz mnogość gadżetów z podobiznami bohaterów, których tak uwielbiają czytelnicy, wywołały we mnie przekonanie, że nawet jeśli wszystko inne będzie kiepskie, bohaterowie będą naprawdę barwi. Jasne. Jaka ja byłam naiwna... Niemal każda z postaci jest jednowymiarowa, stworzona na jednym schemacie, bez ikry. Dobrze, że nie żyją naprawdę, bo sami ze sobą, w swojej skórze, musieliby się wynudzić - nawet jeśli są magicznymi istotami. Nie mówiąc już o tym, że Feyre ląduje na mojej liście najbardziej irytujących postaci, a Tamlin w swojej bestialskości może sobie podać rękę z Edwardem Cullenem.

Jak na kogoś o kamiennym sercu wykazujesz ostatnio nadzwyczajną jego wrażliwość. 

Pytam się również, gdzie podziała się baśniowość? Nie dostrzegłam jej niemal nigdzie, być możne zniknęła przytłoczona bezsensem zbędnych słów. Motywu Pięknej i Bestii można szukać z lupą, a i tak znajdzie się wyłącznie okruchy okruchów. Magiczny świat był tylko tłem dla głównych bohaterów, jakby pomiędzy nimi naprawdę coś się działo - nie działo, książkę można streścić w pięciu pojedynczych zdaniach. Dobry pomysł zginął w zalążku.

Żałuj tych, którzy nie czują już nic.

Książka ląduje na podium rozczarowań czytelniczych tego roku. Nie sądzę, aby cokolwiek było w stanie ją z tego miejsca zrzucić. Ba, znajduje się na pewno na szczycie największych moich rozczarowań książkowych w życiu. Niedobrze. A teraz jeszcze spotykam się z opiniami, że może pierwszy tom nie jest rewelacyjny (w opozycji do tych licznych rekomendacji), ale drugi jest już naprawdę dobry... Naprawdę? Czytaliście? Warto? Nie chcę, aby kolejny raz bolała mnie żuchwa od ziewania przy książce, ale naiwnie liczę na to, że Sarah J. Maas w końcu rozwinęłaby tak dobry pomysł na powieść.

Niektórzy szukają mnie przez życie całe, lecz nigdy się nie spotykamy,
Pocałunek zaś ofiarowuję tym, którzy nie depczą mnie swymi stopami.
Niektórzy mówią, że łaskami swymi obdarzam mądrych i gładkich,
Lecz me błogosławieństwo jest dla tych, którym nie brak odwagi.
Zazwyczaj me działanie zdaje się wszystkim darem cudnym,
Lecz wzgardzona staję się potworem do pokonania trudnym
I chociaż każdy cios mój góry kruszyć by pozwolił,
Gdy zabijam, robię to bardzo powoli...

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 27.04.2016
Liczba stron: 524
Przeczytane: 29.07.2018
Ocena: 2/10

36 komentarzy:

  1. Współczuję, to brzmi naprawdę źle. I jeszcze bardziej nadwyręża moją ufność w opinie ludzi. Niedługo będę ufać tylko garstce blogerów, studiom i czasopismom kulturalnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Coraz częściej dobre opinie oznaczają, że książkę lepiej omijać szerokim łukiem.

      Usuń
  2. No wcale się nie dziwię, że się rozczarowałaś. Książka ma tyle pozytywnych opinii, tyle ludzi wprost szaleje na punkcie tej autorki. Ja muszę po nią sięgnąć kiedyś sama i wyrobić sobie własną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze najlepiej samemu wyrobić sobie opinię - też tak do tego podchodzę, dlatego z chęcią sięgam po te pozycje, które mają bardzo rozbieżne recenzje.

      Usuń
  3. Muszę przyznać, że dość odwaznie zopiniowałaś tę książkę. Do tej pory spotykałam się z pozytywnymi opiniami odnośnie twórczości tej autorki.Sama nie czytałam i raczej nie zamierzam ;) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, że książka jest kiepska. Szkoda tylko, że niektórzy nie potrafię mówić o tym wprost :/

      Usuń
  4. Ten cykl jakoś wciąż mi umyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sięgnęłam po książkę, gdy wygrałam dwa tomy w konkursie. Po "Szklanym tronie" moje oczekiwania były ujemne, zwłaszcza, jeśli chodzi o fantastyczną część historii i chyba dlatego uznałam, że pierwszy tom jako romans może nie jest ani mądry, ani nie jest dobrą książką, ale gorsze rzeczy już czytałam. Za to drugi... autorka na siłę próbuje stworzyć high fantasy, absolutnie nie potrafiąc tego robić, więc schemat książki wygląda tak:
    Feyra mizia się z ukochanym -> Feyra i jej super moce ratują świat -> Feyra mizia się z ukochanym -> Feyra znów ratuje świat. To "ratowanie świata" jest tak pretekstowe i tak sztuczne, że głowa mała. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Feyra uratowałaby świat, gdyby przestała istnieć. Może wpadnie na to w trzecim tomie :D

      Usuń
  6. Ja Ci powiem tak - ta ksiązka ma mase błędów (kolejne tomy jeszcze więcej), ale ja ją uwielbiam :D
    Ilu ludzi, tyle opinii :)
    Ale to lepiej nie zbliżaj się do Szklanego tronu, umarłabyś przy pierwszym tomie xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro ma masę błędów, to co jest takiego w tej książce? Nie wiem, czy ja czegoś nie dostrzegam :D
      To ta druga seria jest jeszcze gorsza?! :O A tak sporo osób mówiło mi, że jest lepsza.

      Usuń
  7. Dla mnie pierwszy tom był najnudniejszym. Nie wiem jak ktoś mógł nazwać to dziełem nieprzewidywalnym, bo ot chociażby ta nieszczęsna zagadka, którą przeczytałam i nie musiałam myśleć nawet sekundy, a Feyra potrzebowała na nią mnóstwa czasu. Wydaje mi się, że nie jest to arcydzieło, choć drugi tom mi bardzo przypadł do gustu (przyznaję się bez bicia, że w drugim uległam bez reszty, ale to może być moja subiektywna dusza fana fantastyki młodzieżowej). Trzeci znowu podążał utartym szlakiem, ale przyjemnie było spędzić trochę czasu z siostrami Feyry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam duszę fanki fantastyki młodzieżowej, ale tego nie strawiłabym nawet jako jedenastolatka :c

      Usuń
  8. zaciekawiła mnie ta ksiązka

    OdpowiedzUsuń
  9. pożyczyłam od znajomej i przeczytałam, jednak obie stwierdziłyśmy że zapowiadało się lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiadało się świetnie. Szkoda tylko, że jedynie zapowiadało...

      Usuń
  10. Nie rozumiem tych pozytywnych opinii względem tej książki. Jest ona zwyczajna i nudna. Mam wrażenie, że większość dzieł tej autorki takie jest. Osobiście nie czytam za często książek, które są aż tak bardzo uwielbiane przez wszystkich, bo na koniec okazuje się, że jestem rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie podejście. Tutaj jednak recenzje były tak wymuskane, że nie mogło się nie udać. Teoretycznie. Praktycznie wyszło inaczej.

      Usuń
  11. a więc opinie niezbyt zachęcające hm

    OdpowiedzUsuń
  12. opinie na nie, ale i tak przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  13. ala horror?:) moze byc ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu nie powiedziałabym, że to chociażby w 1/100 przypomina horror.

      Usuń
  14. Jak na kogoś o kamiennym sercu wykazujesz ostatnio nadzwyczajną jego wrażliwość -- dobry tekst:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa propozycja. Akurat na podróż wakacyjną może uda się wziąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że podróż mogłaby Ci minąć podczas snu z tą książką :D

      Usuń
  16. W końcu jakaś opinia,z którą mogę się w 100% zgodzić. Szczerze zaczynałam powoli myśleć, że jestem jedyną osobą, której ta książka nie przypadła do gustu. Nie mogę zrozumieć dlaczego ta seria ma tyle pozytywnych opinii, dla mnie czytanie jej to była męczarnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie takie same myśli, kiedy czytałam tę książkę. Tyle szumu, a przecież nie ma się czym podniecać... -.-

      Usuń

Copyright © Satukirja , Blogger