Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

2/02/2025

2/02/2025

Błażej Ciarkowski "Łódź. Ziemia wymyślona"

 Błażej Ciarkowski "Łódź. Ziemia wymyślona"

"Łódź. Ziemia wymyślona" jest nieoczywistym portretem miasta, które budzi wiele sprzecznych emocji. Nieoczywistym, bo nie jest to wyłącznie historyczne przedstawienie dziejów miasta, a opowieść o ludziach, których życie przebiegało wśród łódzkich ulic. 

Podoba mi się sam pomysł na sposób przedstawienia miasta, ale mam wrażenie, że wykonanie zawiodło. Książka podzielona jest na rozdziały, odpowiadające poszczególnym miejscom w mieście. W każdym rozdziale jest kilka różnych, dłuższych lub krótszych historii. 

Gdyby na tym był koniec, moja ostateczna ocena książki byłaby wyższa. Niestety. Historii jest zbyt dużo. Czytając pierwszy rozdział, na który składa się kilka opowieści, nie pamięta się już detali losów pierwszego bohatera - i to detali, które powinny być istotne. Życie jednej osoby rozbite jest na kilka rozdziałów, a po drodze czytelnik zapoznaje się z fragmentami dotyczącymi wielu takich bohaterów. Nie wie też, czy i kiedy dana postać powróci na stronach książki. 

Przez mnogość historii, wcale nie bardzo drastycznie oddalonych od siebie w czasie (choć takie szybkie skakanie przez różne lata odbiera możliwość wczucia się w klimat miejsca) , Łódź znika, staje się mało wyraźna i istotna. Jej obraz blaknie i nierzadko przypomina o sobie dzięki fotografiom. 

Może dla kogoś to nie będzie minus, ale niewiele fragmentów z czasów wojny i z getta nie daje mi pełnego obrazu miasta. Podobnie jak lakoniczne wspomnienie o ciekawym aspekcie w opisie fotografii nie wyczerpuje tematu do tego stopnia, żeby nie nawiązać do niego w tekście. 


Współpraca barterowa z wydawnictwem 

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 424

Ocena: 6/10

2/02/2025

2/02/2025

Justyna Suchecka "Cała nadzieja w szkole"

Justyna Suchecka "Cała nadzieja w szkole"

Justyna Suchecka już niejednokrotnie zachwyciła mnie swoimi książkami - potrzebnymi, wartościowymi, z których wybrzmiewa mocne poznanie tematu i przygotowanie merytoryczne. Widząc tytuł "Cała nadzieja w szkole" byłam zdziwiona i obawiałam się, że książka będzie pieśnią pochwalną dla obecnego systemu edukacji w szkoły w obecnym formacie. 

Nic bardziej mylnego. To książka o tym, jak obecnie wygląda szkoła i jak mogłaby wyglądać szkoła w przyszłości, gdyby naprawdę chciała stawiać na kompetencje uczniów. Całość podzielona jest na kilkadziesiąt tematycznych rozdziałów, w których poruszane są zagadnienia między innymi: lektur, telefonów, dokumentacji nauczycielskiej, edukacji klimatycznej, empatii, uważności, wielokulturowości, różnorodności, przemocy, historii, wychowania fizycznego czy egzaminów. 

Oczywiście, zagadnienia nie są tylko opatrzone punkiem widzenia autorki. Po każdym rozdziale znajduje się bibliografia z odniesieniem do materiałów naukowych, publikacji, wywiadów, badań i artykułów. Przytaczane są też wypowiedzi ekspertów w danej dziedzinie, z którymi rozmawiała dziennikarka. 

Książka nie jest papierem wypełnionym narzekaniem. Nie, zdecydowanie nie. To świecący na czerwono drogowskaz z gotowymi rozwiązaniami, które można systematycznie i nie zawsze wielkimi kosztami wprowadzać do kulejącego systemu edukacji w Polsce, żeby szkoła była miejscem przyjaznym, pożytecznym i wyposażającym dzieci oraz młodzież w kompetencje niezbędne w dorosłym życiu. 

Czy "Cała nadzieja w szkole" wyczerpuje temat? Nie. Mam wrażenie, że nieskończona jest lista rzeczy, które można byłoby zmienić lub ulepszyć w polskich szkołach, więc tematu po prostu nie da się wyczerpać. 


Współpraca barterowa z wydawnictwem 

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 320

Ocena: 9/10

1/12/2025

1/12/2025

Laura Claridge "Tamara Łempicka. Sztuka i skandal"

Laura Claridge "Tamara Łempicka. Sztuka i skandal"

Książka "Tamara Łempicka. Sztuka i skandal" Laury Claridge to obszerna, ponad pięciuset stronicowa biografia wybitnej malarki dwudziestolecia międzywojennego - Tamary Łempickiej. 

Sam tytuł wskazuje, wokół jakich elementów życia malarki będzie kręcić się czytelnik. Tamara została zapamiętana właśnie dzięki swojej nasyconej kolorami sztuce i równie barwnym skandalom. Malarstwo przeplatają romanse, plotki i kłamstwa nawet na swój temat. To sprawia, że postać malarki już zawsze pozostanie nieodgadniona, za mgłą domysłów i przypuszczeń. 

Książka jest obszerna i bardzo szczegółowa. Na ponad pięciuset stronach znajdują się analizy obrazów Tamary, opisy zmiany jej stylu, interpretacje jej twórczości i możliwe inspiracje. Te wątki przeplatają się z życiem prywatnym, które kręciło się wokół budowania ekscentrycznego wizerunku, rodziny, życia towarzyskiego i podróży pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a krajami Europy. Co ważne, nie zostały tylko przedstawione suche fakty - autorka pokusiła się o opisy stanów emocjonalnych artystki, podpierając je opowieściami bliskich czy chociażby listami. 

Biografia nie należy do najlżejszych i może przygnieść. Może taki był zamiar? Z przytoczonych świadectw wybrzmiewa, że Tamara Łempicka nie była łatwą osobą, a jej trudny charakter dawał się we znaki otoczeniu. Niemniej, właśnie dla tego zagmatwanego oblicza malarki, kształtującego się na łamach trudnego tła historycznego i poczucia zagrożenia, warto sięgnąć po tę pozycję. 


Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 520
Ocena: 7/10

6/16/2024

6/16/2024

Joanna Kuciel-Frydryszak "Chłopki. Opowieść o naszych babkach"

Joanna Kuciel-Frydryszak "Chłopki. Opowieść o naszych babkach"


Mam w tym roku niesamowite szczęście do książek około historycznych. Najpierw na łopatki położyły mnie "Rzeczy osobiste", a później dobiły "Chłopki. Opowieść o naszych babkach". 

Przyznam szczerze, że po "Chłopki" sięgnęłam z ciekawości, o czym jest tak głośno, a nie z zainteresowania samym tematem - ten kojarzy mi się z czasami liceum, gdzie wałkowany był na wszystkie strony w lekturach szkolnych. Czyja polonistka kochała Młodą Polskę, ten z Chochołem nie tańczy. Życie wsi nie wydawało mi się też zbyt porywającym zagadnieniem, w szczególności życie kobiet, które przecież "życia" nie miały. No właśnie - wydawało mi się. 

To nie jest książka pokazująca tylko rozwarstwienie społeczne. Ta książka wnika w codzienne życie naszych przodkiń - można śmiało powiedzieć, że wręcz wchodzi im pod spódnice. To szeroki, lecz wnikliwy obraz mieszkanek wsi z różnych rodzin i o różnym statusie. 

Jestem zachwycona formą tej książki. Mniej tu typowo o polityce i ideologii, przekazywane jest tło historyczne i najważniejsze informacje. To wystarczy, tej historii nie trzeba komentować ideologią, ona broni się sama, wybrzmiewa w czytelniku każdą przytoczoną opowieścią. 

To też jeden z najbardziej plastycznych obrazów historyczno-reportażowych, jakie dane było mi poznać. I nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie zdjęć, nad którymi autorka także mocno się pochyliła, zwracając czytelnikowi uwagę na to, co łatwe do przeoczenia, a tak istotne. Podczas lektury z łatwością można wyobrazić sobie przedstawiony świat. 

Spektrum poruszonych elementów codzienności jest wiele. Brak dostępu do czystej wody, problemy z higieną i przekonania kobiet do noszenia bielizny. Gwałty młodych dziewcząt, wręcz dziewczynek. Wydawanie córek za mąż za wdowca za ziemię. Nierówność pracy kobiet i mężczyzn na przestrzeni całego roku. Wykorzystywanie kobiet pracujących u panów. Wyjazdy za granicę w poszukiwaniu pieniędzy. Skrajna bieda. Problem z dostępem do szkoły i możliwościami, żeby dzieci w ogóle zamiast pracować mogły się uczyć. Luksus butów, nafty i zapałek. Głód, monotonna dieta i organizowanie jedzenia dla całej rodziny. Śluby z kuzynami i wdowcami po starszej siostrze. Ciała wycieńczone ciążami i porodami. 

Codzienność, marzenia, lęki i nadzieje dziewczyn, które chciały uciec od tego świata, choć innego nie znały - to właśnie o tym jest ta książka. To opowieść o kobietach, które nie miały możliwości i musiały posłusznie się dostosować, żeby móc przeżyć. Są też historie, które zakończyły się dobrze. Są też historie pełne zwrotów akcji - historie kobiet, którym udało wyrwać się ze szponów wsi, jednak z powodu śmierci części rodziny musiały wrócić, żeby opiekować się młodszym rodzeństwem lub starszymi rodzicami oraz gospodarstwem. 

Ta książka sprawiła, że poczułam na swoich barkach trud poprzednich pokoleń - naszych babek, prababek, prapraprababek, dzięki którym jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. 


Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 17.05.2023
Liczba stron: 496
Ocena: 10/10

6/15/2024

6/15/2024

Mateusz Glen "Boże, Beata!"

Mateusz Glen "Boże, Beata!"

Chyba każdy z nas zna TĘ JEDNĄ CIOTKĘ - albo ma ją w rodzinie, albo jest to bliska znajoma rodziny. Ewentualnie zna taką jedną z Instagrama - i właśnie ta ciotka, najbardziej znana ciotka w Polsce, pojawia się w książce "Boże, Beata!". 

Ciotki nie trzeba przedstawiać. Ba, ciotka nie musi się przedstawiać. Ciotka to imię, ciotka to stan, ciotka to styl życia. Ciotka to synonim codziennych przygód, choć tym razem przygoda jest zdecydowanie większa - toć to czas na regenerację w ciechocińskim sanatorium! Nowe znajomości, dancingi, świeże powietrze, inna parafia, może nawet amory i... gang! Ciotka zastaje Ciechocinek przestępczy, ale zostawia pełen pokoju - jak na Królową Ludzkich Serc przystało. 

Obawiałam się, że książka Mateusza Glena nie będzie zrozumiała dla osób, które nie śledzą jego internetowej twórczości - że jednak kontekst będzie tutaj bardzo ważny. Nic bardziej mylnego - ciotka jest bytem tak uniwersalnym, że nie trzeba jej przedstawiać. Krótkie i zwinne wyjaśnienie, kim jest Gośka, Stasiek, Beata i Kubuś... a, jeszcze Maślakowa, tfu (!), w zupełności wystarczyło, żeby każdy mógł czerpać radość z lektury. 

Bo zdecydowanie warto. O ile fabuła może być przewidywalna, to zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze całej książki. Być może dlatego, że to ciotka jest... odrobinę szalona? Przewidywalność jest tutaj czymś bardzo przyjemnym - czytelnik wręcz domyśla się, co ciotka zaraz zrobi lub powie, bo jest ona tak bliską postacią. To zupełnie jak pogaduszki z rodzinną ciocią przy naleweczce. Niby człowiek wie, co ciotka powie, a jednak z przyjemnością i zainteresowaniem wsłuchuje się w jej opowieść. Tutaj fabuła jest tłem dla królowej ciotki, choć wszystko dzieje się bardzo szybko. 

Ta książka jest jednak taka sama jak ciotka. Na krótko bawi, ale przy dłuższym kontakcie może zmęczyć. Nadmiar informacji, żartów, przeinaczeń, ekspresja ciotki... Tak, to może zmęczyć. Ciężko oderwać się od lektury, ale po kilku rozdziałach mózg domaga się przerwy. Chociaż książka jest lekka i teoretycznie do przeczytania w jeden wieczór, polecam dawkować ją sobie jako formę codziennego poprawiacza humoru. Czy to nie brzmi jak idealna książka na urlop? 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Jednym Słowem
Data wydania: 15.05.2024
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10


6/14/2024

6/14/2024

Grzegorz Piątek "Starzyński. Prezydent z pomnika"

Grzegorz Piątek "Starzyński. Prezydent z pomnika"

Grzegorz Piątek ma niesamowity dar - potrafi ożywić historię. Wcześniej przeczytałam jego książki o Warszawie i Gdyni, a po ich lekturach stwierdziłam, że autor potrafi uczłowieczyć miasto i jego historię opowiedzieć ciekawiej niż życie ważnej, niezwykle barwnej postaci. 

Tym razem do rąk trafiła mi jego książka, ale nie o mieście - tym razem o osobie. Czy książka o prezydencie miasta może być ciekawa? Jeśli napisze ją Grzegorz Piątek, to MUSI być ciekawa. 

Nie zawiodłam się. "Starzyński. Prezydent z pomnika" to pozycja o mitycznym prezydencie Warszawy, którego czas prezydentury nałożył się na trudny czas dwudziestolecia międzywojennego oraz wybuch drugiej wojny światowej. 

Nie jest to jednak książka o wojnie. To książka o Stefanie Starzyńskim - o jego życiu oraz etapach kariery, zarówno wojskowej, jak i politycznej. Wiem, że nie brzmi to zbyt porywająco - tym bardziej, że Starzyński nie należał do awangardowej czy uwielbiającej skandale części grona politycznego. Był typem człowieka pracy i właśnie ten aspekt w jego biografii jest szczególnie ciekawy - proces, praca, decyzja, konsekwencja, działanie. 

Skoro jest to biografia prezydenta Warszawy, to jednak częściowo pojawiają się zagadnienia związane ze stolicą Polski. Nie mogło zabraknąć tych elementów, co bardzo mnie cieszy. Autor pokazał mi Warszawę, którą chcę poznać - nie taką, jaką znam. Bez nadmiernych emocji i patetycznych uczuć pokazuje trudne losy Warszawy jako tło, a może raczej sens życia Starzyńskiego. 

Książki Grzegorza Piątka zachwycają mnie nie tylko przedstawieniem historii miasta, ale też przedstawieniem ówczesnej sytuacji politycznej, gospodarczej czy społecznej. Także przy tej pozycji wyraźnie zaznaczone są te aspekty - dodatkowo w sposób przyjazny w odbiorze, prosty i zrozumiały nawet dla osoby niezainteresowanej historią dwudziestolecia międzywojennego. 

Zachwyciły mnie także zdjęcia. To, że udało się do niektórych z nich dotrzeć, musiało być czymś niemalże niemożliwym. Niemniej, w książce pojawiają się zdjęcia od takich z bardziej rodzinnego albumu po reportażowe czy urzędnicze zdjęcia miasta. Poszukiwania musiały być trudne nie tylko w przypadku zdjęć, ale też źródeł - w książce pojawiają się wypowiedzi czy anegdoty. 

Dostrzegam tylko jeden minus - zdecydowanie zabrakło mi więcej informacji z życia prywatnego, choć domyślam się, że ich pozyskanie mogło być po prostu niemożliwe. Większość z nich dotyczy matki, ojca i braci oraz dzieciństwa czy czasu nauki. Interesujące mogły być również istotne dla społeczeństwa wydarzenia z życia Warszawy, w których prezydent brał udział - nie tylko te związane z wojną. 

Chociaż pozornie książka wydaje się być nudną biografią historyczną, zdecydowanie nie można jej tak zaklasyfikować. To namacalna opowieść o prezydencie, który miał swoje wady i zalety, a ostatecznie pozostał do końca życia wierny swojej misji, jaką było służenie Warszawie oraz jej mieszkańcom. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 24.04.2024
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10

6/11/2024

6/11/2024

Jan Gradvall "ABBA. Melancholia undercover"

Jan Gradvall "ABBA. Melancholia undercover"

Uwielbiam biografie muzyczne - albo o całych zespołach, albo o członkach zespołów, albo o solowych artystach. Oczywiście, im dany wykonawca jest mi bliższy, tym chętniej sięgam po biografię. Niemniej, to właśnie mniej znanym mi, a znanym powszechnie, wykonawcom poświęcam więcej ciekawości - w końcu wiem o nich zdecydowanie mniej. 

Z wielkimi oczekiwaniami podeszłam do biografii Abby, którą, oczywiście, na poziomie bardzo ogólnym znam. Pierwsze skojarzenia? Eurowizja, pop, stroje, Mamma Mia i Szwecja. Na tym kończymy. Książka "Abba. Melancholia undercover" miała więc w moim przypadku ogromne pole do popisu. 

Przeczytałam już sporo biografii, jednak ciężko nazwać tę książkę biografią. Mam wrażenie, że to zbiór opowiastek o Abbie - w dodatku mniej lub bardziej ciekawych. Trochę tego, trochę tamtego, a ostatecznie powstał chaos. 

Chaos dotyczy także chronologii. Porządna biografia albo trzyma się chronologii, albo ma ważny powód lub istotniejszy motyw do oparcia historii na czymś innym niż czas. W tej książce miesza się wszystko: osoby, wydarzenia, daty i kulturalno-historyczne tło wydarzeń. To ostatnie, mam wrażenie, zostało przedstawione najlepiej. 

Obawiam się, że ta książka jest na tak dużym poziomie ogólności, że fan zespołu może się przy niej znudzić. Z kolei osoba, która nigdy specjalnie nie interesowała się Abbą, może zostać przytłoczona bałaganem informacji. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 24,04.2024
Liczba stron: 352
Ocena: 4/10

6/10/2024

6/10/2024

Joanna Podgórska "Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie"

Joanna Podgórska "Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie"

Książka "Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie" wzbudziła moją ciekawość jeszcze przed premierą, jednak dopiero teraz miałam okazję ją przeczytać. W międzyczasie przeczytałam mnóstwo świetnych opinii na jej temat, przez co moje oczekiwania wzrosły. Niestety, ostatecznie mam wrażenie, że w moje ręce wpadła zupełnie inna książka. 

"Tak działa mózg" miało być według recenzji najbardziej przystępną książką o mózgu na rynku. Rzetelną, naukową, ale dostosowaną do czytelnika w taki sposób, żeby każdy mógł ją zrozumieć. 

Mam zupełnie inne wrażenie. Po zamknięciu książki próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie, dla kogo właściwie jest ta książka? Na pewno nie jest to książka dla osób, które nie miały wcześniej styczności z użytą terminologią, czyli dla laików w kwestii biologii, medycyny, psychologii i podobnych dziedzin. Książka nie jest napisana przystępnym i prostym językiem, czasami nadmiar terminów naukowych był całkowicie zbędny do wytłumaczenia danego zagadnienia - aż miałam wrażenie, że wcale nie o to chodziło. Z drugiej strony na pewno nie jest to książka dla osób, które mają już wiedzę z tego zakresu - raczej nic nowego ta książka nie wniesie. 

Wobec tego - dla kogo? Próbuję odpowiedzieć sobie na to pytanie. Może dla studentów I roku psychologii, jako wprowadzenie do biologicznych podstaw? Wracam jednak sama do pierwszych zajęć z budowy mózgu i dla mnie zdecydowanie przystępniejszy był po prostu podręcznik. 

Podręcznik ma też ten plus, że jest usystematyzowany i nie ma w nim miejsca na zbędną treść. W tej książce zapanował chaos, zbyt wiele treści się przenikało, niektóre były w innym miejscu niż się spodziewałam - a wydaje mi się, że jest to szczególnie istotne, jeśli ktoś z grubej książki chciałby przeczytać rozdział tylko o jednym zagadnieniu. 

Spodziewałam się, że wspominana przystępność treści niesie ze sobą schematy, zdjęcia, wykresy. Przepiękna grafika na okładce obudziła we mnie nadzieję, że książka także w środku będzie przepięknie wydana. Mózg w takiej oprawie? Coś niesamowitego. Niestety, skończyło się na nadziejach. 

Oczywiście, nie mam zarzutów wobec ogromu pracy i wiedzy autorki.  Książka jest namacalnym dowodem tej wiedzy. Wciąż jednak z tyłu głowy mam pytanie, po co i dla kogo ta książka powstała. To zupełnie jak nieodrobiona praca domowa przez wydawnictwo. Zdecydowanie potrzebujemy więcej tego typu książek, bardzo rzetelnych i bazujących na naukowych dowodach, w opozycji do poradników oderwanych od nauki - wydając jednak takie książki, trzeba mieć na uwadze grupę docelową i dostosować do niej treść i język. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 25.10.2023
Liczba stron: 416
Ocena: 5/10

6/09/2024

6/09/2024

Karolina Sulej "Rzeczy osobiste"

Karolina Sulej "Rzeczy osobiste"

Są takie książki, na które czeka się całe życie, nawet o tym nie wiedząc. W moim przypadku były to "Rzeczy osobiste" Karoliny Sulej. 

Kiedy zaczęłam interesować się historią, a przede wszystkim II wojną światową, precyzowałam to zagadnienie do życia codziennego ludności cywilnej. Temat obozów zagłady i obozów pracy był mi szczególnie bliski, jednak ciężko było mi znaleźć książki oderwane od politycznych narracji lub takich, które nie przedstawiałyby najważniejszych momentów historii tych miejsc. Owszem, znajdowały się informacje o romansach, życiu rodzinnym, racjach żywnościowych, szczegółach ciężkiej pracy - jednak te elementy brzmiały nierealnie, zbyt ogólnie, pozostawiały zbyt wiele niedopowiedzeń, a ja wciąż nie mogłam wyobrazić sobie obozowej codzienności. 

Wysyp książek inspirowanych obozową rzeczywistością wcale nie pomógł - tylko zniekształcił obraz, który dodatkowo od lat w Polsce jest coraz bardziej pompowany. Temat wojny wykorzystywany jest jako narzędzie polityczne lub gloryfikowany i podnoszony do niebotycznej rangi heroizmu, który nie dopuszcza myślenia o człowieczych wymiarach naszych przodków. 

"Rzeczy osobiste" pokazują historię codzienną. Taką, jaka najprawdopodobniej była. Nie taka, jaką potrzebujemy jako społeczeństwo idealizować. 

Cała koncepcja książki opera się na tym, co najbliższe ciału człowieka - ubraniom. Tak, właśnie - nie żadnym wielkim patetycznym stanom. Coś do bólu człowieczego, czyli ciało. A także coś, co jest elementem tożsamości człowieka, jego identyfikacją, wizytówką oraz niewerbalną formą komunikacji z innymi, czyli ubranie. 

Karolina Sulej do tematu pozornie próżnego, a jakże ważnego, podeszła z niezwykłym wyczuciem. Zakreśliła funkcje ubioru oraz jego historię - w szczególności stroju pana, władcy, żołnierza, a także stroju sługi, więźnia. To pokazało, jak ważnym aspektem było ubranie - zarówno dla szeregu personelu obozu, jak i dla więźniów. W założeniu nie było miejsca na przypadek, ponieważ strój pełnił określone funkcje i budził odpowiednie emocje. 

Założenie założeniem, teoria teorią, a praktyka praktyką. W książce pokazane zostało, jak to założenie było realizowane w życiu - a nie zawsze był czas, materiał, środki na to, aby odpowiednim ubraniem podnieść czyjąś rangę lub upodlić więźnia. 

W książki buchają emocje, co jest zrozumiałe. Ale oprócz smutku i rozpaczy pojawiają się też inne emocje - zazdrość o wygląd, chęć wyróżnienia się, pragnienie wyrażenia siebie i podkreślenia swojej tożsamości, radość z jakiegoś pozornie błahego powodu, chęć poczucia się atrakcyjnym lub atrakcyjną. To nie są stany, które pojawiają się w historycznych książkach. Nie są to też elementy, o które pyta się świadków - z rożnych powodów: od wstydu, przez obawę przed poruszaniem pozornie nieważnych tematów z tak ważną osobą, przez nieumiejętność rozmowy i zadawania pytań mniej oczywistych. 

Po przeczytaniu wielu książek, obejrzeniu filmów, wysłuchaniu świadków i uczestników historii (w tym także na żywo, osobiście), dopiero po lekturze tej książki w końcu poczułam, że jestem blisko, że dopiero teraz mogę naprawdę wyobrazić sobie, jak wyglądała obozowa rzeczywistość. Widzę w wyobraźni, co robili więźniowie, kiedy ich ubrania stawały się na nich coraz bardziej za duże; co robiły kobiety, kiedy przechodziły menstruację; jak udawało się przemycić cenne przedmioty (i co tymi przedmiotami tak naprawdę było); co działo się z dobytkiem więźniów krok po kroku; co dokładnie działo się z ludźmi i zebranymi przedmiotami przed wyzwoleniem, tuż po wyzwoleniu i w czasie, zanim powstały muzea. 

Karolina Sulej podeszła do historii normalnie, po ludzku. Ten aspekt był szczególnie ważny w poruszonym delikatnym wątku wysiedlenia ludności z terenów, na których miał powstać obóz, a także wątku związanym z powrotem tych ludzi do miejsca, które wcześniej było ich domem. Z niezwykłą delikatnością i bez oceniania przedstawiła realne życie po wojnie - że czasami deski z pustych i niczyich baraków naprawdę były konieczne do odbudowy domów, wsi, miast. 

"Rzeczy osobiste" zbliżają czytelnika do historii przodków tak wyraźnie, jakby jego/jej babcia opowiadała wydarzenia sprzed kilku dni. Mam wrażenie, że nigdy przy żadnym filmie ani żadnej książce nie poczułam się tak integralną częścią historii - ta książka wypełniła luki informacji, dodając historii realizmu i zwyczajnego ludzkiego życia w tak wyjątkowo trudnym czasie. 


Wydawnictwo: Wydawnictwo Czerwone i Czarne
Data wydania: 14.10.2020
Liczba stron: 456
Ocena: 9/10

11/02/2023

11/02/2023

Boel Westin "Tove Jansson. Mama Muminków"

Boel Westin "Tove Jansson. Mama Muminków"


Ale wszystko się ułoży. Jeśli człowiek marzy i działa wystarczająco intensywnie, to się ułoży! 

Tove Jansson jest znana i zarazem nieznana. Jej imię i nazwisko nie jest aż tak powszechnie znane, ale kultowe Muminki są bardzo popularne, a to właśnie ona je stworzyła. Jeszcze kilka lat temu te urocze trolle wspominane były w Polsce z sentymentem starych dobranocek, teraz na nowo wracają do łask i nawet pojawiają się cyklicznie na produktach dostępnych w wielu sieciówkach. O samej autorce wciąż niewiele się mówi, a szczątkowo o jej twórczości wykraczającej poza Dolinę Muminków. 

Książka przybliża sylwetkę Tove - malarki, ilustratorki, graficzki, karykaturzystki, aż w końcu autorki powieści dla dzieci i dorosłych. Autorka z duża wnikliwością przestudiowała życie mamy Muminków, odwiedzając jej pracownię, czytając listy (zarówno prywatną korespondencję z bliskimi, jak i korespondencję z fanami), analizując notatki, brudnopisy, zapiski, szkice czy rysunki. Nakreśliła czytelnikowi postać Tove tak wyraźnie również ze względu na ich wieloletnią znajomość. 

Boel Westin nakreśliła Tove jak żywą i taką, jaka chciała być widziana - nie tylko mamę Muminków, ale też podróżniczkę i malarkę. Po tej lekturze ma się wrażenie, jakby mama Muminków była bliską krewną, której nie widziało się od jakiegoś czasu. Miałam wrażenie, jakbym sama odwiedziła jej atelier i studiowała brudnopisy z różnych okresów jej twórczości, złożyła niezapowiedzianą wizytę na jej kamiennej wyspie, podziwiała jej obrazy podczas kolejnego wernisażu, uczestniczyła w przygotowaniach do sztuki teatralnej o Muminkach, tańczyła z nią podczas kolejnego tajnego przyjęcia w czasach wojny. To wrażenie potęguje także fakt, że Tove w podejściu do życia wyprzedzała swoje czasy - nie chciała zakładać rodziny i zostać żoną, której rola mogłaby zdominować rolę malarki. Wolała wolność i przestrzeń, dzięki której mogła tworzyć.

Czytelnik poznaje Tove od strony prywatnej i zawodowej. Część zawodowa to nie tylko opis jej twórczości, ale także bezpośrednie wyeksponowanie jej obrazów, zdjęć, karykatur, portretów, fragmentów tekstów. Boel tak wnikliwie weszła z twórczość Tove, że książka będzie ogromnym spojlerem dla osób, które dotychczas nie miały okazji przeczytać chociażby książek o Muminkach. Z kolei dla osób zaznajomionych z jej powieściami obszerne fragmenty z ich analizą będą po prostu nudne. 

Książka jest przepięknie wydana - ma twardą okładkę, porządne szycia oraz mnóstwo obrazków. Minusem są za to niedociągnięcia w tekście - takie jak literówki czy nieskładne zdania. Nie pomaga także spora chaotyczność tekstu, pomimo podzielenia go na rozdziały i podrozdziały. Ramy czasowe praktycznie nie istnieją. Rozdziały bardziej dotyczą dekad, w których wydarzenia z różnych lat bardzo się przeplatają. Raz czytelnik poznaje pewne zdarzenie, dwa zdania później cofa się 5 lat wstecz, a zaraz wybiega kilka lat do przodu względem wyjściowego wydarzenia. Rodzi to pewną frustrację w uporządkowaniu sobie całej historii - tym bardziej, że niektóre istotne kwestie zostały całkowicie pominięte. 

Mimo wspomnianych niedociągnięć nie ma na rynku lepszej książki o życiu Tove Jansson. O ile niektóre jej nowele czy powieści można podciągnąć pod autobiografię, to jednak autobiograficzne w nich mogą w nich być jedynie pewne fragmenty, a czytelnik nie ma pewności, które z nich są odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń z życia Tove i rodziny Janssonów. 

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 21.10.2020
Liczba stron: 512
Ocena: 7/10

7/09/2023

7/09/2023

Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik "Śmierć All-Inclusive"

Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik "Śmierć All-Inclusive"

Gdybym miała powiedzieć, co najważniejszego wyniosłam ze swojego ponad trzyletniego doświadczenia w sprzedaży w biurze podróży, bez zawahania odpowiedziałabym, że nawyk wykupowania ubezpieczenia przed każdym wyjazdem za granicę. Edukowanie klientów w tej kwestii było jednym z moich obowiązków, a sama wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak istotna jest kwestia ubezpieczenia oraz jak niski jest jego koszt - w szczególności w stosunku do opłat za usługi medyczne za granicą, jeśli coś by się stało. 

Skrycie marzyłam, żebym nie tylko specjaliści w biurach podróży tłumaczyli to klientom. Niestety, co roku nagłówki artykułów szokują informacjami o kosztach leczenia polskich turystów oraz o "lekceważeniu" sprawy przez biura podróży. Cóż, bardzo rzadko trafia się na informację, że turysta zrezygnował z wykupienia szerszego ubezpieczenia, więc miał tylko podstawowy wariant, który został wliczony w cenę imprezy turystycznej. Gdyby zdecydował się na wyjazd bez biura podróży, prawdopodobnie nie miałby żadnego ubezpieczenia lub wyrobiłby jedynie kartę EKUZ, która nie gwarantuje zbyt wiele. 

Teraz pomocą w zrozumieniu tej kwestii jest książka "Śmierć All-Inclusive" Magdy Mieśnik i Piotra Mieśnika. Autorzy zagłębili się w kwestie zabezpieczenia wakacji oraz kosztów i możliwości uzyskania pomocy medycznej - od zorganizowanych przez biuro podróży wakacji przy basenie w wariancie All Inclusive, przez wycieczki objazdowe i pielgrzymki, aż po ekstremalne i odległe podróże na własną rękę. Szeroki przekrój typów wyjazdów sprawia, że czytelnik-turysta bez problemu odnajdzie siebie w tej książce. 

Autorzy nie tylko przytoczyli różne typy wyjazdów i kierunki, ale również opisali różne zdarzenia - tutaj tematy są także bardzo szerokie. Śmierć, transport zwłok, wypadek śmiertelny, złamanie, pożar, zaginięcie, przeszczep, utonięcie, samobójstwo - to wszystko naprawdę może się wydarzyć i co roku wydarza się w sezonie wakacyjnym. Beztroska wakacji wymazuje nam z głowy myślenie o tym, co złego może się wydarzyć, a jednak ani śmierć, ani choroba, ani nieszczęśliwe wypadki nie biorą wolnego podczas naszego urlopu. 

Wszystkie wymienione kwestie zostały przedstawione w tematycznych rozdziałach, które dedykowane są jednej autentycznej historii. Część z nich to historie, którymi żyła cała Polska - są to głośne sprawy, które niektórzy mogą kojarzyć, ale niewiele mówiło się już o ich zakończeniu. Autorzy dotarli do świadków tych wydarzeń oraz głównych zainteresowanych lub rodzin pokrzywdzonych. To sprawia, że historie zyskują sporo autentyczności. Dodatkowo, w niektórych rozdziałach na podsumowanie została stworzona lista, jak można było zaradzić temu, co się wydarzyło. 

Plusem są także wypowiedzi ekspertów - radcy prawnego, eksperta w dziedzinie turystki i psychologa. Ich wypowiedzi pozwalają lepiej zrozumieć kwestie formalne i zdrowotne. Dzięki temu zakres odpowiedzialności i sposób działania ubezpieczyciela czy biura podróży nie są już czarną magią. Jedyny minus - w wypowiedzi radcy prawnego, który zajmuje się kwestiami wakacji, wkradł się błąd dotyczący cen wycieczek na stronach internetowych i w stacjonarnych biurach. To, że ceny online są niższe niż stacjonarnie, to jeden z największych mitów w polskiej turystyce. Ceny danej oferty (dokładnie takiej samej, od dokładnie tego samego touroperatora) w tym samym czasie muszą być dokładnie takie same. Nawet pod kątem pracy na systemie rezerwacyjnym byłoby to trudne do obejścia. Warto więc przy planowaniu wyjazdu odwiedzić sprawdzone biuro, zasięgnąć opinii specjalistów i pod ich czujnym okiem przejść cały proces rezerwacji, mając przy okazji możliwość zadania pytań i rozwiania wątpliwości. 

Bardzo polecam "Śmierć All-Inclusive" jako obowiązkową lekturę przed wakacjami. Choć temat jest ponury, warto to zgłębić, aby wiedzieć, jak się ochronić. Dodatkowo język jest bardzo przystępny, więc zawiłość przepisów prawnych nie jest wcale taka straszna. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Data wydania: 12.07.2023
Liczba stron: 304
Ocena: 9/10

7/08/2023

7/08/2023

Justyna Suchecka "Pokolenie zmiany"

Justyna Suchecka "Pokolenie zmiany"


O pokoleniu Z mówi się od dawna, jednak mam wrażenie, że głównie w negatywnym świetle. Roszczeniowość, lenistwo, demotywacja... Cóż, to tylko początek zarzutów wobec tego pokolenia. Czy są one prawdziwe? 

Justyna Suchecka podbiła moje serce książką "Nie powiem Ci, że wszystko będzie dobrze", w której głos oddała głównie osobom borykającymi się z problemami psychicznymi. Tym razem zwróciła się do innej grupy - pokolenia Z. W książce "Pokolenie zmiany. Młodzi o sobie i świecie, który nadejdzie" oddała głos przedstawicielom wspomnianego pokolenia, aby mogli w końcu wypowiedzieć się sami o sobie. 

Jestem zachwycona warsztatem Justyny Sucheckiej oraz jej podejściem do tematu. Zaprosiła do rozmowy przedstawicieli różnych grup młodych - nie tylko tych, którzy mogliby obalić mity, które powstały wokół tej generacji. Ten zabieg idealnie odzwierciedlił to, jak zróżnicowana na wielu polach jest ta grupa. Te skrajności i różnorodność zostały przedstawione na wielu przykładach - religii, polityki, środowiska, edukacji, pracy, zainteresowań, mody, języka, kultury. 

Cieszę się, że powstała książka, w której w końcu możemy usłyszeć wypowiadających się o sobie młodych ludzi. Powstało już tak wiele artykułów, które opisują pokolenie Z, które nierzadko przeczą same sobie. Główni zainteresowani nie tylko mówią, jacy są, ale też wyjaśniają, dlaczego tacy są. To daje pole do większego zrozumienia. 

Według mnie to lektura obowiązkowa dla nauczycieli, rodziców, dziadków i, przede wszystkim, pracodawców. Każda osoba mająca kontakt z pokoleniem Z wyniesie coś wartościowego z tej książki.


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 31.05.2023
Liczba stron: 287
Ocena: 10/10

5/28/2023

5/28/2023

Grzegorz Piątek "Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949"

Grzegorz Piątek "Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949"



Po klęsce powstania warszawskiego nazywana niegdyś Paryżem Północy Warszawa zamieniła się w ocean gruzów. Trzeba było mieć wiele wyobraźni, żeby patrząc na sterczące kikuty dawnych kamienic, planować szybkie odrodzenie miasta. A jednak decyzję o jego odbudowie podjęto niemal niezwłocznie. Przed architektami i budowniczymi stanęło trudne zadanie… Choć wizytówką powojennej odbudowy Warszawy stała się zrekonstruowana starówka, to reszta miasta nie miała wrócić do dawnej formy, tylko zamienić się w idealną nowoczesną metropolię. To książka o entuzjazmie i optymizmie, o wyobrażaniu sobie „najlepszego miasta świata” na gruzach starego porządku, o architektach z Biura Odbudowy Stolicy, którzy tworząc miasto swoich marzeń, przykładali rękę do budowy totalitarnego państwa.

Opis od wydawcy


Czy pewna (stosunkowo mała) część historii miasta może być piękna, wzruszająca, dramatyczna i inspirująca?
Okazuje się, że tak. 

Nie mam pojęcia, jak wielki musi być talent Grzegorza Piątka, skoro potrafi porwać czytelnika z pozoru nudnymi historiami miast. Nie wspominając już o warsztacie, dzięki którym potrafi zaczarować czytelnika emocjami zamiast przytłoczyć faktami i datami. 

Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać "Gdynię obiecaną", która swoim klimatem zachwyciła mnie bardziej niż niejedna bestsellerowa opowieść. Tym razem dałam się złapać w siadła Warszawy, która wcale nie znajduje się na liście moich ulubionych miast w Polsce. 

Niełatwo się domyśleć, że głównym bohaterem "Gdyni obiecanej" jest miasto, więc tego samego spodziewałam się po "Najlepszym mieście świata". Otóż był to błąd, bo głównym bohaterem książki o Warszawie jest proces. "Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949" to opowieść o procesie odbudowy. Proces, zmiana, transformacja, odbudowa, modyfikacja - to są główne motywy książki, których wykonawcami są powojenni warszawscy architekci. 

Pozostaje zafascynowana okresem odbudowy Warszawy po lekturze tej książki. Mimo, że temat został wyczerpany aż nadto (tak, to możliwe, bo autor podczas refleksyjnego zakończenia zabiera nas do współczesnej Warszawy), to chciałabym jeszcze poczytać i zobaczyć co najmniej sto zdjęć więcej. To pełne podziwu, ile pracy włożono w tak solidne opracowanie tematu - od przedwojennych planów na miasto, przez trwające na jednym brzegu powstanie, zniszczenia wojenne (i powojenne), pierwsze chwile wolnego miasta, jego porządkowanie aż w końcu stopniowe odbudowywanie.

Zdaję sobie sprawę, jak trudne musiało być dotarcie do tych informacji - szczególnie do obrazów Warszawy na chwilę po wojnie, kiedy to pozornie nikt nie miał czasu na dokumentowanie błahych wydarzeń. Zawalenie przez wiatr niestabilnych i naruszonych kamienic zdecydowanie były ważniejszymi wydarzeniami, jednak to właśnie opisy porządkowania skwerów, powracającego handlu i pierwszej kawiarni czynią tę książkę tak wyjątkową. 

Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 26.02.2020
Liczba stron: 512
Ocena: 9/10

5/28/2023

5/28/2023

Ferruccio Pinotti "Boża sekta. Ruch Focolari – skandale, nadużycia i walka o władzę w Kościele katolickim"

Ferruccio Pinotti "Boża sekta. Ruch Focolari – skandale, nadużycia i walka o władzę w Kościele katolickim"

 



Mistycyzm i nadużycia seksualne, dzieła charytatywne i zabieranie dóbr osobistych, fanatyzm, kult charyzmatycznego przywódcy i zniewolenie kobiet. Istnieje długa lista sprzeczności, które wyłaniają się z wielkiego śledztwa w sprawie Ruchu Focolari, rzeczywistości kościelnej pod wieloma względami nieznanej, mimo że ma dwa miliony wyznawców na całym świecie. 

Ferruccio Pinotti zebrał w książce bogatą dokumentację na temat świata Focolari oraz wywiady ze świadkami, byłymi fokolarynami, teologami i ekspertami, wydobywając na światło dzienne prawdę o Ruchu Focolari.

Opis książki od wydawcy



"Boża sekta. Ruch Focolari – skandale, nadużycia i walka o władzę w Kościele katolickim" to książka, która zapoznała mnie z tematem Ruchu Focolari od mniej chlubnej strony - nadużyć i skandali, które przetoczyły się przez tę społeczność.

Ferruccio Pinotti niezwykle przygotował się do zagadnienia, zdobywając informację nie tylko o samym ruchu, ale też spisując świadectwa ofiar i byłych członków. Autor przybliża również czytelnikowi historię ruchu oraz sylwetki przywódców - przede wszystkim założycielki Chiary Lubich. Każda postawiona teza lub zarzut mają potwierdzenie w relacjach lub faktach, a przez strony przewija się mnóstwo źródeł lub odniesień (w tym do dokumentów). Mimo wielu przypisów, nie każda informacja ma wskazane źródło - wyłapałam jedną, która została źle zestawiona (porównanie liczby beatyfikowanych do kanonizowanych) i okazała się nieprawdziwa (znacząco!).

Nie przekonuje mnie chaotyczność książki - niektóre nagłówki są nietrafne, a pomimo dobrego podziału na rozdziały, informacje przenikają się i niepotrzebnie plączą. Zdecydowanie brakuje uporządkowania informacji, jakie byłyby przekazywane na poszczególnych etapach książki.

"Boża sekta" dotyczy trudnego tematu nadużyć, a relacje ofiar nie są łatwe do przyswojenia. Nie pomaga nacechowany emocjami styl autora, który czasami wręcz nad wyrost używa mocnych słów - powoduje tym samym niepotrzebny dodatkowy niepokój i manipulację, którą zarzuca się także osobom z ruchu.

Pomijając wspomnianą chaotyczność i przesadną emocjonalność autora reportażu, mogę polecić tę książkę. Aktualnie na rynku pojawia się wiele nowych publikacji o nadużyciach w kościele, ale informacje o Ruchu Focolari nie są tak rozpowszechnione.

Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: 31.05.2023
Liczba stron: 576
Ocena: 6/10

2/05/2023

2/05/2023

Ronja von Wurm-Seibel "Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić"

Ronja von Wurm-Seibel "Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić"


Aby zobaczyć dobro, nie wystarczy zamykać oczu na zło - o tym jestem przekonana. Aby sprostać trudnościom, które wynikają z narastających wokół nas problemów, musimy patrzeć na oba te aspekty: na problemy i na X. 

💩 + X = 😊 Tak mogę streścić tę książkę "Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić", jednocześnie jej nie spojlerując. Streszczenie niestandardowe ze względu na równanie oraz jego charakter, jednak bardzo trafne. 

Odkąd zobaczyłam książkę oraz przeczytałam jej tytuł, spodziewałam się poradnika, który w praktyce okaże się bezużyteczny i których tak wiele na półkach w księgarnii. Opis zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam spróbować, czego ani trochę nie żałuję. Ja, antyfanka poradników. 

Cóż, może dlatego, że lektura od Ronji von Wurm-Seibel nie jest kolejnym (pseudo)psychologicznym poradnikiem ani książką samopomocową. Oj, zdecydowanie nie. To książka o dziennikarstwie oraz jego wpływie na nasze postrzeganie świata. Autorka zdradziła kilka faktów z dziennikarskiego warsztatu oraz wymogów, jakie dziennikarze muszą spełnić, żeby ich praca poszła w świat. Informacje spoza swojej profesji, w szczególności o wpłynie sposobu przedstawiania wiadomości ze świata na nastrój i postawę odbiory, poparła badaniami naukowymi. 

To jednak dopiero wstęp, chociaż bardzo treściwy. Kwintesencją jest wspomniane wcześniej równanie: 💩 + X = 😊, które w kolejnych rozdziałach jest szczegółowo opisane. Wyczerpującą realizację tematu zapewniło świetne rozplanowanie książki - solidny wstęp z podstawami tezy, rozwinięcie i przejście do sedna sprawy, a na zakończenie wręcz wezwanie do działania. Wszystko to urozmaicone licznymi ćwiczeniami. 

Właśnie to wezwanie do działania jest czymś, co szczególnie mnie ujęło. Ronja von Wurmb-Seibel nie tylko opisała coś, co nie jest w porządku wobec ludzi. Podała nam praktyczny sposób na zmienianie codzienności - niespecjalnie trudny i uniwersalny. To pierwsza lektura tego typu, z której autentycznie coś wyniosłam. 

Jedyne moje zastrzeżenie - jeden rozdział to praktycznie kopia rozdziału z "Factfulness". Dokładnie ta sama konstrukcja tekstu, a następnie powołanie się na tę książkę i opisanie jej. Jeśli ktoś nie czytał Factfulness", może więc mieć mały spojler.  

"Co negatywne wiadomości robią z naszym myśleniem i jak możemy się od tego uwolnić" pokazują, że nie każda zmiana musi być trudna i skomplikowana - często remedium na to, co złe, okazuje się być codzienną drobnostką. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza 
Data wydania: 18.01.2023
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

2/04/2023

2/04/2023

Jojo Moyes "Muzyka nocy"

Jojo Moyes "Muzyka nocy"


Książki Jojo Moyes są nierówne. Niektóre kojarzą niemalże wszyscy, nawet jeśli ich nie czytają. Z kolei niektóre giną w czeluściach zapomnienia i braku zainteresowania. Jak było w przypadku ostatniej wydanej w Polsce książki słynnej autorki? 

"Muzyka nocy" to historia Isabel, która po stracie męża zmuszona jest do całkowitej zmiany życia oraz przewartościowania swoich zasad i priorytetów. To, co było bliskie, kochane i najcenniejsze, schodzi teraz na dalszy plan. Młoda wdowa musi szybko otrząsnąć się ze straty i zawalczyć o życie całej rodziny. Dotychczas liczyła się dla niej muzyka, nie prowadzenie domu i płacenie rachunków. Beztroska odchodzi w zapomnienie, a po serii ciosów Isabel musi zawiesić karierę skrzypaczki i wyprowadza się z Londynu na wieś do zrujnowanego domu.

Przyznam, że zupełnie nie tego się spodziewałam. Liczyłam, że książka przesiąknięta będzie muzyką, tymczasem oprócz nielicznych scen nocnego grania, wątek muzyki został nienaturalnie wpleciony w kilka nieznaczących fragmentów. 

W wielu momentach znacząco uderzył mnie brak logiki oraz sprzeczności względem wcześniejszych zdań, przez co mocno ucierpiały niektóre sceny. Niestety, dotyczy to także tych najważniejszych i najbardziej kluczowych. W niektóre akcje bohaterowie zostali wciągnięci wręcz na siłę. 

Skoro już jesteśmy przy bohaterach - zostali oni wykreowany w sposób szablonowy, wręcz stereotypowy. Wyraźny jest podział na tych złych i tych dobrych. Jeśli ktoś dobry postąpił źle, zostaje wybielony, a zły jest piętnowany wręcz do ostatniej strony. 

Także głównej bohaterce można wiele zarzucić. Jej przemiany nie są poparte żadnymi głębszymi przemyśleniami, które nadałyby jej autentyczności, a czytelnikowi dostarczyłyby być może wielu wzruszeń i zrozumienia. Może ktoś w tych przemyśleniach odnalazły siebie, swoją sytuację? Jeśli już nadchodzi moment autorefleksji, jest ona pozbawiona spojrzenia na siebie z dwóch stron - tej lepszej, ale też tej gorszej. 

Spodziewałam się lekkiej lektury z nutą smutku i goryczy, tymczasem dostałam prowincjonalną wersję "Mody na sukces" z siatką romansów nieproporcjonalnie dużą w stosunku do liczby bohaterów. Zdecydowanie pomysł na książkę był ciekawy, ale jego wykonanie nie - całość można skrócić w pięciu zdaniach. 


Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem. 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak 
Data wydania: 11.01.2023
Liczba stron: 448
Ocena: 3/10

6/20/2022

6/20/2022

Anja Snellman "Dziewczynki ze Świata Maskotek"

Anja Snellman "Dziewczynki ze Świata Maskotek"



Dla niektórych osób życie to poszukiwanie gratyfikacji, gdzie tylko i u kogo się da. 

"Dziewczynki ze Świata Maskotek" nie są najnowsza książką, jednak wciąż aktualną. Aktualną, trudną i boleśnie prawdziwą. 

Świat Maskotek to świat młodych dziewczyn z dobrych domów. Pięknych, wesołych, energicznych, pracowitych. To świat sklepu zoologicznego, w którym można po szkole dorobić, dbając zwierzęta. Trzeba jednak pamiętać, aby nie przekarmić podopiecznych, bo, jak informuje kierowniczka sklepu, klienci nie lubią zbyt grubych zwierzątek. Dziewczęta śmieją się, wciąż nieświadome podtekstu szefowej.

Wreszcie Świat Maskotek to świat dzieci, zwinnie i stopniowo wplątywanych w prostytucję i pornografię. To wciąż ten sam świat sklepu zoologicznego, który jest tylko przykrywką usług na zapleczu oraz całego handlu ciałem w magazynie. To świat świecidełek, słodkich gum balonowych, amerykańskich idoli nastolatek, owocowych błyszczyków, pragnienia aprobaty, najnowszych torebek, markowych ubrań, pieniędzy na wycieczkę do Miami. To świat, który dziewczęta mają na wyciągniecie dłoni - najpierw za pomoc przy szynszyli, później za szybkie usługi na zapleczu, z czasem sesje zdjęciowe i tańce na rurze, ostatecznie za całkowite i bezsprzeczne posłuszeństwo wobec klienteli szefa. To świat, w którym po wymierzonym ciosie dziewczyny stają się znów dziećmi i płacząc, wzywają rodziców. To świat, w którym te dzieci znikają, zanim rodzice zdążą się zorientować, że ich córki się zmieniły. 

Ta książka jest trudna nie tylko ze względu na tematykę, ale tez ze względu na sposób prezentacji historii Jasmin, która zaginęła dwanaście lat temu. Teraźniejszość plącze się z przeszłością, która nie jest przedstawiona w sposób chronologiczny. Narracja się zmienia i przeplata - dominuje w niej bezpośrednia spowiedź zaginionej oraz fragmenty z książki jej matki. Oprócz tego głos zabiera również porywacz Jasmin i ochroniarz klubu. To wszystko sprawia, że "Dziewczynki ze Świata Maskotek" są pełne domysłów i niedopowiedzeń, a czytelnik podczas czytania układa sobie w głowie całość, aż na sam koniec otrzymuje istotne elementy układanki. 

Z różnych punktów widzenia najbardziej wyrazistym jest punkt widzenia matki zaginionej, która niedawno przeżyła śmierć miłości swojego życia. Jej emocje są przedstawione za pomocą fragmentów jej książki - opisuje w niej zdarzenia z dnia, w którym zdała sobie sprawę z zaginięcia córki. Emocja za emocją, zdarzenie za zdarzeniem, myśl za myślą, a tle kolejne wizyty jej pacjentek, których nie mogła odwołać. Emocjonalność tego zaznania jest mocna jak refleksje i bezpośredniość Jasmin. 

Książka jest dzięki temu również bardzo prawdziwa. Cały czas miałam wrażenie, że czytam książkę biograficzną. Ale to nie miałoby miejsca, gdyby nie świetna praca autorki. Anja Snellman wykonała ciężką pracę, docierając do osób, które z tematem prostytucji, kolonializmu, prostytucji i handlu ludźmi spotykają się na co dzień. Dotarła do śledczych, fundacji, teologów, historyków aż w końcu do ludzi, którzy w różnej formie zatrudnieni byli lub są w sektorze rozrywki dla dorosłych i seksbiznesie. Właśnie tak duży reseach sprawił, że książka była realna i zobrazowała zwinne działanie zaplecza tego przemysłu. 

Epilog tej książki dla wszystkich, bez wyjątku. Autorka przedstawia temat z stron, także pod kątem historycznym. Pokazuje, że niektóre zmiany społeczne względem prostytutek wcale nie są nowe - to już się kiedyś wydarzyło, a historia zatacza koło. Anja Snellmann nie wyczerpuje jednak tematu. Zamiast za to w podziękowaniach zostawia czytelnikowi najtrudniejsze pytanie, które burzy całkowicie spojrzenie na temat - "kto jest ofiarą?". Czytelnik zostaje z emocjami i pytaniami, z którymi być może w obronie przed samooceną nie chce się mierzyć. 

Wydawnictwo: Świat Książki.
Data wydania: 26.01.2011
Liczba stron: 269
Ocena: 9/10

6/18/2022

6/18/2022

Paulina Matyńka "Literacka Agencja Detektywistyczna: Odsłona"

Paulina Matyńka "Literacka Agencja Detektywistyczna: Odsłona"

Stosunkowo niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z komiksami i powieściami graficznymi, a okazji do obcowania z tego typu książkami nie miałam zbyt wiele. Obiecałam sobie, że będę korzystać, jeśli takowe się przytrafią, a niedawno jedna się pojawiła - komiks z literackim motywem. Książki o książkach? Uwielbiam! Tym razem w moje ręce wpadła "Literacka Agencja Detektywistyczna: Odsłona". 

Anza jest starym miastem, którego mieszkańców opętują motywy literackie. W sercu miasta działa Wielka Biblioteka, a przy niej nieznana ludziom Literacka Agencja Detektywistyczna, która rozwiązuje problemy opętanych. Ava została właśnie literackim detektywem i oczekuje na przydział partnera oraz pierwszej sprawy. Niespodziewanie zamiast doświadczonego śledzczego jej partnerem zostaje młodziutki Rax, który swoje pierwsze kroki stawia nie tylko na agencyjnej ścieżce kariery, ale też w Anzie. 

Jestem oczarowana pomysłem na fabułę. Ludzie opętani motywami literackimi? Problemy z doprowadzeniem fabuły z motywu do końca w swoim życiu? Brak elementów kluczowych dla motywu, aby go w pełni zrealizować? Zachwycił mnie też pomysł i ten świat. 

"Odsłona" to też rewelacyjni bohaterowie - wyraźni, mocno zarysowani, różni od siebie. Autorka bardzo dobrze wykreowała nie tylko pierwszoplanowych bohaterów, ale poświęciła też dostatecznie dużo uwagi tym epizodycznym. Z wielką dbałością ukazała relacje między bohaterami, opierając się nie tylko na dialogach, ale też obrazach. Chemia między Avą a Raxem stopniowo narasta i staje się coraz bardziej widoczna - strona po stronie, obrazek po obrazku. 

Jeśli jesteśmy już przy kwestiach wizualnych, nie sposób wspomnieć o graficznej stronie komiksu. Grafiki w tle są różnej maści - nie jestem pewna swoich uczuć wobec różnorodności obrazów. Część cieszyła moje oko, ale zdecydowana większość niekoniecznie. Nie mam jednak wątpliwości co do głównej kreski - prosta, gruba, wyraźna linia nadała oryginalny klimat opowieści i uczyniła przystępną w odbiorze.

Niestety, ilość obrazów nie odzwierciedla fabuły "Odsłony", która liczy prawie 500 stron. Jeden obrazek niósł ze sobą niewiele treści, przez co książka jest obszerna jedynie objętościowo. Fabuły stosunkowo jest mało, a książkę można odłożyć na półkę po jednym wieczorze. 

Na przestrzeni tych stron bohaterowie mają okazję rozwiązać tylko jedną zagadkę, a jej prowadzenie wcale nie okazało się punktem zwrotnym lub kulminacyjnym. Napięcie narastało, ale ostatecznie nie miało okazji pęknąć - po prostu się rozpłynęło, podobnie jak zakończenie. Rozwiązywanie zagadek wydawało się najważniejszą częścią "Odsłony", jednak więcej emocji kryło się z przydzieleniem Avie partnera. 

Czuję ogromny niedosyt - chciałam poznać więcej, więcej i więcej zagadek z motywami literackimi. Nie miałam pojęcia, że okażą się one aż tak intrygujące. Moje rozczarowanie wzrosło też na koniec lektury, kiedy przeczytałam, że najprawdopodobniej "Literacka Agencja Detektywistyczna" nie doczeka się kontynuacji w papierowej formie. Poczułam się jak po obejrzeniu pierwszego odcinka wciągającego serialu, po którym wcale nie nastąpi kolejny. 

Komiks został wydany niezależnie i czasami brak oka edytora był zauważalny, jednak trafiały się tylko drobne błędy, w dodatku sporadyczne - niejednokrotnie więcej znalazłam w książkach dużych wydawnictw. 

Miałam problem z oceną tej książki - logika mówiła swoje, uczucia swoje. Myślami wciąż krążę uliczkami Anzy, razem z Avą i Raxem. To jest chyba największa rekomendacja - książka zapada w pamięć, nawet jeśli była niedoskonała. 

Wydawnictwo: niezależne
Data wydania: 08.10.2021
Liczba stron: 492
Ocena: 6/10

Za egzemplarz i zaproszenie do literackiego świata Anzy serdecznie dziękuję autorce

5/01/2022

5/01/2022

Sally Rooney "Gdzie jesteś, piękny świecie"

Sally Rooney "Gdzie jesteś, piękny świecie"

"Gdzie jesteś, piękny świecie" było moim pierwszym spotkaniem ze słynną Sally Rooney. Nic dziwnego, że moje oczekiwania sięgały wysoko - o autorce słyszałam sporo dobrego. Ale czy książka okazała się spełniać te oczekiwania? 

Alice - znana w różnych zakątkach świata pisarka - poznaje Felixa, który żyje w zupełnie innej rzeczywistości, składającej się z imprez, przygodnych kontaktów z nieznajomymi oraz fizycznej pracy w magazynie. Tymczasem jedna ze znajomych Alice wychodzi za mąż, a jej najlepsza przyjaciółka Eileen zaczyna flirtować z ich wspólnym przyjacielem Simonem. 

Powieść miała dotyczyć miłości w gronie przyjaciół młodych dorosłych. Tymczasem okazuje się, że bohaterowie są w wieku około trzydziestu lat. Jedynie Felix jest młodszą postacią, z kolei Simonowi bliżej już do czterdziestki. Ta kwestia zupełnie zmienia postać rzeczy i wpływa na grupę odbiorów tej książki. Inni czytelnicy sięgają po powieści o osobach dopiero wkraczających w dorosłość, a inni po powieści osób bardziej doświadczonych dorosłym życiem i przekraczającym magiczny próg trzydziestki. 

To właśnie sprawiło, że dostałam trochę inną historię, niż się spodziewałam. Z całą pewnością lepszą dla mnie i bliższą mojemu sercu. Rozterki bohaterów były mi znajome, bardzo często podejmowali oni decyzje kluczowe względem całego swojego życia - zarówno pod kątem podsumowania młodości, zerwania z młodzieńczymi przyzwyczajeniami, jak i wkroczeniu w dojrzalszy i bardziej świadomy etap. To nie jest książka o młodości. To książka o względnym pożegnaniu młodości oraz odpowiadaniu na egzystencjalne pytania "Kim jestem?" i "Gdzie jest mój piękny świat?". Autorka cudownie uchwyciła moment, kiedy człowiek myśli, że młodość już przeminęła, chociaż ona wciąż trwa - nawet jeśli ów człowiek się zmienia. 

Jestem szczególnie zachwycona kreacją bohaterów. Każdy z nich jest indywiduum - każdy ma swoją niepowtarzalną historię, swoje poglądy, swój styl zachowania, a nawet swój styl wypowiedzi oraz swój zasób słownictwa. Zwracam na to uwagę, ponieważ w takich powieściach jestem bardziej zaangażowania w losy każdej postaci, a nie tylko w ogólną fabułę. 

Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że powieść dzieli się na dwie części, a moje słowa uznania dotyczą tylko tej drugiej. Przez niemalże połowę książki, czułam się, jakbym czytała ploteczki przyjaciółek, które w listach wymieniają się sztuczną i nieszczerą uprzejmością. Listy były jedynie przerywnikami ich podbojów miłosnych oraz rozterek emocjonalnych na dość niskim poziomie. "Gdzie jesteś, piękny świecie" nie jest więc dla mnie miłością od pierwszych stron - wciągnęłam się dopiero po prawie dwustu stronach, ale absolutnie warto było wytrwać i dokończyć tę niezwykle plastyczną opowieść. 

Dla mnie to książka o budowaniu poczucia własnej tożsamości, bez względu na wiek. Bohaterowie zmieniają się w przeciągu fabuły i definiują się na nowo, zrywając z czasami studenckiej młodości - patrzą na siebie bardziej holistycznie, nie tylko poprzez wiek, którego tak kurczowo się trzymali. 


Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 09.03.2022
Liczba stron: 367
Ocena: 6/10

Opinia powstała w ramach współpracy z wydawnictwem. 

11/23/2021

11/23/2021

Ludmiła Anannikova "Skazani. Historie skrzywdzonych przez system"

Ludmiła Anannikova "Skazani. Historie skrzywdzonych przez system"


Byłam u księdza. Nie powiedział wprost, że wie, kto jest sprawcą, ale namawiał, żebym odpuściła: "Po co krzywdzić kolejną rodzinę, pani wie, co pani przeżywa. Gdyby się okazało, że ktoś inny zabił, to ktoś inny poszedłby siedzieć", mówił. 

Jakiś czas temu Polską zawładną temat sprawy niesłusznie skazanego Tomasza Komendy. Media huczały o błędzie, przez który niewinny człowiek spędził kilkanaście lat życia w więzieniu. Ta sprawa jest na pewno najgłośniejsza, ale, niestety, nie jedyna. 

Ludmiła Anannikova w swoim reportażu "Skazani. Historie skrzywdzonych przez system" podjęła się niezwykle ważnego, trudnego i jakże delikatnego tematu. Dotarła do spraw - rozwiązanych i pozostających wciąż w toku - budzących niepewność, czy na pewno skazany lub podejrzany jest odpowiedni człowiek. 

Autorka poświęciła rozdziały ludziom już skazanym, więźniom walczącym o wolność, niesłusznie podejrzanym, sprawom nigdy niewyjaśnionym lub od początku niewłaściwie prowadzonym. Dotarła po osoby, która po kilkunastu latach niesłusznego skazania, wyszła na wolność. Rozmawiała z przedstawicielami władz i policjantem, którego również dotknął ten problem. 

Ludmiła Anannikova pokazała różne punkty widzenia każdej sprawy - prokuratura, rodziny ofiar, prowadzący śledztwa, więźniowie, rodziny skazanych, niesłusznie skazani, podzielone społeczeństwo i opinia publiczna. Czytelnik otrzymuje pełen wgląd w sprawię, ponieważ autorka odbyła spotkania z osobami, które stały po różnych stronach tej samej sprawy. 

Jestem pod wrażeniem dobrego stylu, warsztatu pisarskiego i dziennikarskiego, z jakim mamy do czytenia w tej książce. Ten reportaż wzbudza mnóstwo emocji i wciąga czytelnika w nawet starsze, mniej aktualne sprawy - zupełnie, jakby opisywane zabójstwa działy się w obecnych czasach. 

Zaskoczyło mnie także rewelacyjne śledztwo reportażowe. Autorka oddała się opisywanym wydarzeniom, skrupulatnie i wnikliwie badała materiały spraw, docierając nawet do tych najbardziej niedostępnych i nigdy niewyżytych w postępowaniach oraz wpadając na zupełnie nowe poszlaki. 

W książce nie zabrakło również perspektywy psychologicznej. Ta, patrząc na życie ludzi niesłusznie skazanych, jest tutaj najważniejsza. Świadectwa tych osób pokazują, że tematyka powinna zostać nagłośniona, aby ludzie znali metody obrony w przed nieprawidłowo prowadzonymi postępowaniami i w momencie podejrzenia w ogóle. 

Zdecydowanie rekomenduję "Skazanych. Historię skrzywdzonych przez system", choć ostrzegam, że nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Burzy ona wizję sprawiedliwych sądów i bezpieczeństwa niewinnych osób. 

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 29.09.2021
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Copyright © Satukirja , Blogger